piątek, 26 czerwca 2009

Greccy mężczyźni - Gdzie ci mężczyźni?


Jak powszechnie wiadomo, w Grecji obowiązuje model mężczyzny - macho. Nie ogranicza się on tylko do wyglądu zewnętrznego - jak w niektórych krajach - ale rozprzestrzenia się na wszystkie strony życia. Tutaj na pierwszym miejscu stoi rodzina, której przewodzi ojciec. Dlatego Grecja pozostaje krajem silnie spatriarchalizowanym. Szczególnie widoczne jest to na małych wysepkach i w małych wioskach, gdzie życie płynie tym samym rytmem od 50 lat. Mężczyzna jest najważniejszą osobą w domu, w rodzinie. Oprócz pracy, która daje mu zarobek, nie robi nic.


Wolny czas spędza w kawiarni z kolegami, grając w tavli i pijąc kawę bądź ouzo. Mężczyzna ma swoje miejsca, do których wstępu nie ma kobieta i na odwrót. Kobieta - żona sprząta, gotuje, pierze, prasuje. Mąż czeka przy stole na talerz pełen strawy i jak już się naje odchodzi na popołudniową sjestę. Kobieta w tradycyjnym greckim małzeństwie nie ma za dużo do powiedzenia. Rodzice wpoili jej, że przeznaczeniem kobiety jest wyjść za mąż i urodzić dzieci. W języku greckim znaczenie słowa KOBIETA i ŻONA są tożsame ze sobą. γυναίκα ( gineka )oznacza jednocześnie żonę i kobietę. Czyli Grecy już dawno temu w swoim języku zakodowali rolę jaką ma ona spełniać . We współczesnej Grecji relacja kobieta - mężczyzna zbliżone są do tych z Europy Zachodniej, choć jeszcze często można spotkać przykłady przedmiotowego jej traktowania, szczególnie jako obiekt czysto seksualny.



Obserwując taki stan rzeczy, aż trudno jest uwierzyć, że jest to jeden z pierwszych krajów, w którym narodziła się cywilizacja. Patriarchat ma negatywny wpływ na stosunki w rodzinie. Szczególnie wtedy, kiedy córka nie chce podążać ścieżką wyznaczoną przez rodziców, tylko chce iść własną drogą. Za dominacją mężczyzny w greckiej rodzinie świadczy również fakt, że pierwsze dziecko dostaje imię po dziadkach ze strony ojca. Najlepiej jak jest to chłopiec. Drugie dziecko dostaje imię po dziadkach ze strony matki.
Kobieta nie ma łatwego życia, na szczęście powoli w niepamięć odchodzą te czasy, kiedy to mężczyzna decydował o wszystkim, a kobiety musiały walczyć o wolność . Grecy muszą się do tego przyzwyczaić i zmienić swój od wieków kultywowany image - macho od siedmiu boleści. Ku rozpaczy wielu mężczyzn taki model rodziny na szczęście odchodzi już do lamusa.


8 komentarzy:

Anja. pisze...

zazdroszcze tego wszystkiego, pozdrawiam, jeszcze czerwcowo ;)

athina pisze...

Rzeczywiście obraz stara się być kultywowany, ale... - od siedmiu boleści z ust nie schodzi. Generalnie Grecy nie dali by sobie rady bez kobiet. Są tak bez nich bezradni, że aż śmieszni. I tak je wbrew pozorom wielbią oraz celebrują, że to miłe jest. :)))))

kokliko pisze...

to dziwne, ze w tej srodziemnomorskosci, az takie roznice nazwiennictwa. We Francji la femme(kobieta), ma femme (moja zona), jeszsze ta kobieta moze wystapic w wersji zbiurokratyzowanej, czyli jako
malzonka. Do dzisiaj wszelkie pozwania glosowancze sa zaadresowane Madame Kowalski, malzonaka Monsieur Dupont. Bez malzonka ani rusz!!!!!
Nawet w calkiem nowym paszporcie mam wpisane "Kowalska, malzonka Dupont".
Ale w mowie codziennej jestem jakas tam femme, albo czyjas femme.Nawet kiedy w momencie slubu postanowilam zachowac sobie stara tozsamosc. Moj maz maz, nigdy, przenigdy, nie bedzie Dupont, malzonkiem Kowalskiej, on po prostu jest na zawsze Dupont.
Na pocieszenie, moge z przyzwoleniem meza dodac panienskie nazwisko moim dzieciom.
Ale komu chcialoby sie stac w ogonkach do administracjii???
Rzecz sie dzieje w niebywale ucywilizowanej

na rzecz kobiet (cha cha) Francji.Pozdrowionka

Beata pisze...

mam znajoma w grecko-polskim malzenstwie...masz racje, facet tam jest guru

Gathoula pisze...

świetna robota! :)
dzięki za podlinkowanie :)

Stardust pisze...

W Stanach jest bardzo podobnie jak opisala Kokliko we Francji. Z tym ze nie dopisuja kobiecie tego "zona Xinskiego" i kobieta moze sobie spokojnie zachowac swoje panienskie nazwisko, nikt sie do tego nie przyczepi. Rowniez istnieje mozliwosc dopisania nazwiska matki do nazwiska dziecka, ale malo kto to robi, bo z takich kombinacji wychodza tasiemce. Natomiast starsze generacje ciagle uzywaja Mrs.John Brown. Taka forma przypisuje kobiete mezczyznie, ale na szczescie jest coraz mniej uzywana.

diesel pisze...

>>>beata>>> ehh tam zaraz Guru, Dorka ma racje bez kobiety facet marno by tam zginol ;)
Widze jak u tesciow , Niby ale hmm se sierota jest ;)
A w koncu bez kobiet tak i tak rady nie damy wszedzie; Poprostu niby motywator :)

gata nails pisze...

Nie to nie jest tak moj polski dziadek byl panem domu a babcia nie pracowala,moi rodzice oboje pracowali i dzielili sie obowiazkami relacje w greckich rodzinach sa takie same poprostu nasi greccy mezowie pracuja (prawie wszyscy!) na 2 etaty aby zona spokojnie mogla zajac sie rodzina,zona jest prawdziwa pania domu, naprawde! A wersja polska wiecznie zmeczonej po pracy=dom, dzieci i obowiazki to nic do pozazdroszczenia.Dziewczyny szanujcie sie!Warto!