poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Wielkanoc




Dziś już Wielki Poniedziałek, święta za pasem. A my w środku pracy.Dla mnie sezon letni już się zaczął.Do hotelu przyjechała 50 - osobowa grupa niemieckich protestantów właśnie żeby zobaczyć grecką Wielkanoc. Program mają napięty, codziennie śniadanie o szóstej rano, dwa posiłki dziennie, więc czasu na pisanie już nie mam wcale. Ale nie narzekam, wszyscy właśnie na to czekaliśmy po kilkumiesięcznych nieustających wakacjach.
Wrzucam więc mój tekst o greckiej Wielkanocy z tamtego roku z GW.


Przygotowania do Wielkanocy, najważniejszego i najbardziej uroczyście obchodzonego święta w Kościele Prawosławnym, w Grecji
zaczynają się ok. półtora miesiąca wcześniej tzw. Wędzonym Czwartkiem (Cikno Pempti), który całe rodziny świętują przy grillowanych mięsiwach - dymy z przydomowych ognisk tworzą smog, który niczym mgła unosi się nad całym krajem. Cikno Pempti otwiera karnawał i Apokreas, co oznacza dosłownie “okres po mięsie”, obchodzone tym huczniej, im bardziej rygorystycznie przestrzegano zbliżający się post 40-dniowy . Zatem karnawał, trwający dwa tygodnie, wypełniony jest mięsnym obżarstwem, potęgowanym szybko zbliżającym się postem, który zaczyna sie z nadejściem Czystego Poniedziałku - po grecku Kataro Dewtera.



Wielki Tydzień otwiera Niedziela Palmowa. W tym dniu ludzie uczestniczą w nabożeństwach, gdzie obdarowywani są przez duchownych małymi krzyżykami, uplecionymi z zielonych gałązek palmowych. Palemki te, ustawione na domowych ołtarzykach, będą tam stały przez cały rok aż do następnych Świąt Wielkiej Nocy.
Jajka farbuje się w Wielki Czwartek, głównie na czerwono, ponieważ kolor ten symbolizuje krew Zbawiciela. Kobiety dekorują tradycyjne wyobrażenie grobu Chrystusa. Wielki Piątek to dzień żałoby. Dramat śmierci Jezusa celebrowany jest z wielką pobożnością. Wieczorem odbywa się procesja Męki Pańskiej na pamiątkę pogrzebu Syna Bożego. Będąc w tym czasie na wyspie Korfu uczestniczyłam w takiej ceremonii. W piątkowy wieczór wybraliśmy się do kościoła na procesję. Pochód już posuwał się z wolna, na czele kroczyły chorągwie i orkiestra, następnie kapłani, później kobiety niosące mirrę i ministranci trzymający naczynia liturgiczne. Dalszy ciąg procesji tworzyli mieszkańcy. Część z nich z wielkim zaangażowaniem śpiewała pieśni liturgiczne, reszta natomiast prowadziła typowe dla Greków dysputy na bieżące tematy. Jednak wszyscy trzymali w dłoniach zapalone białe świece. W tym dniu nie wolno wykonywać żadnych ciężkich robót. Bardzo źle widziane są prace z użyciem młotka i gwoździ.



Wielka Sobota to również bardzo ważny dzień w obrządku prawosławnym, bo z wielką intensywnością wypełniony religijnymi wydarzeniami. Wtedy to ortodoksyjni patriarchowie liniami Olympic Airlines udają się do grobu Zbawiciela w Jerozolimie po święty płomień, który później jest przewożony do Aten, w asyście wysokiej rangi duchownych i przedstawicieli rządu. Stamtąd święty ogień trafia do wszystkich prawosławnych kościołów w Grecji. Jest to ostatni dzień postu. Wieczorem nadchodzi najbardziej oczekiwany moment Wielkanocy - Anastasi, czyli Wielka Msza Rezurekcyjna. Chyba tylko na naszej polskiej Pasterce i Rezurekcji Wielkanocnej można zobaczyć takie tłumy. Wtedy to Grecy przywdziewają swoje najbardziej eleganckie stroje i tylko starcy zostają w domu. Msza rozpoczyna się około dwóch godzin przed północą i trwa dosyć długo, pomimo to uczestniczą w niej również dzieci. Grecy już od wczesnych lat celebrują wszystkie tradycje związane z kościołem. Przed północą ma miejsce najbardziej oczekiwana przez wszystkich chwila - zapalenie świec Zmartwychwstania. Pop przekazuje święty ogień odpalając świeczki wiernym, oni natomiast odpalają świece sąsiadom i członkom rodziny, przekazując go dalej. Wszyscy całują się w policzki i pozdrawiają słowami „Chrystus zmartwychwstał” (Christos anesti), odpowiadając „Zaiste zmartwychwstał” (Alithos anesti). Po ogłoszeniu nowiny zaczyna się bajkowy pokaz sztucznych ogni, który swobodnie może konkurować z sylwestrowymi fajerwerkami. Panuje nastrój radości i ulgi, że podczas kolejnej Wielkanocy tradycji stało się zadość. Po mszy powracamy do domostw, gdzie każdy przenosi święty płomień do domowego ołtarzyka. Zapaloną świecą okopca się znak krzyża na drzwiach na znak bożej łaski i opieki. Dopiero wtedy wszyscy zasiadamy do stołu, można już spożywać mięso, jednak w niedużych ilościach, z nieograniczoną konsumpcją czekamy do niedzieli. Na stole czeka na nas mageritsa - gęsta zupa z baranich i kozich podrobów doprawiona cytryną, cebulą i koperkiem, czerwone jajka i tsureki - wielkanocny słodki chleb, który smakiem przypomina chałkę.



Podczas Wielkiego Tygodnia obowiązuje ścisły post i religijni Grecy dokładnie go przestrzegają. Kalmary, taramasalata (dip z mleczka dorsza) i chałwa - oto postny jadłospis. Dopiero w Niedzielę Wielkanocną zaczyna się prawdziwe ucztowanie. Grecy naprawdę potrafią zjeść bardzo dużo. Tradycyjne jest pieczenie na ruszcie baranka albo kozy oraz stukanie się wielkanocnymi jajkami. A że w Grecji już od początku marca mamy wiosnę w pełni, od samego rana w całym kraju przygotowywane są ruszty, które obracać się będą cały dzień, a zapach pieczonego mięsiwa z wolna będzie ogarniać wyspę po wyspie, drażniąc podniebienia wyposzczonych Odysów. Obok grillowanej jagnięciny piecze się również kokoretsi - kawałki wątroby młodych koźląt owinięte jelitami i obficie doprawione. Wino, najczęściej z przydomowej winnicy, leje się strumieniami, a wspólne ucztowanie kontynuowane jest w Wielkanocny Poniedziałek. Drugi dzień świąt również koncentruje się wokół suto zastawionego stołu przy czym grono świętujących powiększa się o sąsiadów i przygodnych turystów.
Po dwóch dniach świętowania, powracając do pracy, Grecy z żalem wspominają minione święta i z utęsknieniem wyczekują następnej Paschy.


4 komentarze:

athina pisze...

Jeszcze raz Kalo Pascha, Moniko:)))

Mageritsa mnie oczarowała, była przepyszna. Choć jej składniki mogą nie przekonywać, to jest to naprawdę smaczna zupa, której smaku nie zapomnę nigdy.

Monika pisze...

Ja właśnie jej z tego powodu jeszcze nie próbowałam i nie wiem czy kiedykolwiek spróbuję.Sam przepis i zapach podczas przygotowywania zupy mnie odstrasza.

Margarithes pisze...

I to jest Pascha... :*

Margo pisze...

Masz u mnie Oskara