niedziela, 12 kwietnia 2009

Niedziela Palmowa


Dziś Niedziela Palmowa.Z tego tez powodu byliśmy w Kerkirze na paradzie Świętego Spirydona. Jak wiadomo ten właśnie święty jest patronem wyspy.Przytoczę tu mój tekst, który ukazał się w Gazecie Wyborczej dwa tygodnie temu. Artykuł dotyczy właśnie Świętego Spirydona i cudów, których dokonał.

wyspie Korfu najpopularniejsze męskie imię to – Spirydon, w skrócie Spiros. Grecy czują się zaszczyceni, nadając swoim synom to imię. Są dumni, że Święty Spirydon sprawuje opiekę nad ich wyspą.
W dzisiejszych czasach Spirydon jest świętym wszystkich Kerkireńczyków. Urodził się jednak jako cypryjski pasterz w 270 roku n.e. Znany był ze swojej głębokiej pobożności. Po śmierci ukochanej żony postanowił poświęcić resztę życia kościołowi. Wstąpił więc do klasztoru, by ostatecznie zostać mianowanym biskupem Tremithus, które ówcześnie było jednym z większych miast na Cyprze. Obecnie wielka kiedyś religijna metropolia przetrwała jako mała grecka wioska o nazwie Trimethusia.



W 325 r. Biskup Spirydon uczestniczył w Pierwszym Ekumenicznym Zgromadzeniu w Nicei, gdzie błyskotliwie obronił tezę o Świętej Trójcy. Posłużył się glinianym pasterskim naczyniem, by zilustrować swoją tezę. – Każda pojedyncza jednostka składa się z trzech jedynych w swoim rodzaju elementów, tak jak to naczynie tworzą trzy pierwiastki : woda, ogień i glina. Każde pojedyncze indywiduum, jak boska trójca, nie istnieje bez jednego z trzech ogniw, tak jak gliniane naczynie nie powstanie, jeżeli woda, glina i ogień nie zespolą się w jedność. – Biskup trzymając w dłoni gliniane naczynie, przemawiał z pasją. Nagle pasterski dzbanek stanął w płomieniach, a z dna silnym strumieniem wytrysnęła woda, by po chwili z glinianego naczynia pozostał tylko pył i kurz. Boska interwencja utwierdziła zebranych w prawdziwości wywodów cypryjskiego duchownego. A tradycja glinianego naczynia przetrwała do dzisiejszych czasów. Podczas Świąt Wielkanocnych oryginalnym obyczajem jest tłuczenie glinianych waz, które zrzucane są z balkonów w porannych godzinach w Wielką Sobotę. To spektakularne widowisko każdego roku przyciąga tysiące turystów na wyspę Korfu. Obowiązkiem każdego Greka jest zabranie do domu kawałka rozbitej skorupy, a opieka boża nie opuści domostwa przez następny rok. W ten oto sposób Święty Spirydon stał się patronem wszystkich garncarzy.



W dalszej drodze biskup napotkał biedaka, którego obdarował złotym ziarnem. W ten sposób wieśniak mógł zapewnić właściciela pola, że małe poletko przyniesie urodzaj i pewne żniwo. Jednak święty zażądał od biedaka, by ten po zebranych plonach, oddał mu taką samą ilość ziarna, jaką pożyczył. Tak też się stało, ubogi rolnik przyniósł taką samą ilość zboża, jaką otrzymał od duchownego. Biskup rzucił ziarna na ziemię, a te zamieniły się w węża. Od tego momentu Święty Spirydon jest wzywany na pomoc wszystkim uwikłanym w długi, nie tylko pieniężne.
Duchowny umarł na Cyprze w roku 348. Jednak jego ciało pozostało nienaruszone. Kiedy Cypryjczycy otworzyli mogiłę, by uchronić grób przed najazdem Arabów i przenieść trumnę do Konstantynopola, odkryli, że ciało pozostało nietknięte. Wewnątrz trumny znaleziono również gałązkę bazylii, której nazwa w greckiej kulturze oznacza króla. Okoliczności tego wydarzenia odczytano jako znaki boże potwierdzające przepowiadaną jeszcze za życia kanonizację biskupa. Kiedy w 1453 roku Turcy oblężyli Konstantynopol, relikwia świętego trafiły, tym razem już na stałe, na wyspę Korfu. Zabalsamowane ciało znajduje się do dnia dzisiejszego w cerkwi pod jego wezwaniem. Jest to najpopularniejszy kościół w Kerkirze, miejsce kultu wszystkich jej mieszkańców.



Święty Spirydon nie spoczął również po swojej śmierci. Chronił wyspę przed różnymi nieszczęściami. W 1550 r. oszczędził Kerkireńczyków przed klęską głodu. Zgodnie z legendą głód opanował wyspę, kiedy to z powodu niesprzyjających wiatrów, żaden okręt nie mógł dopłynąć do redy. Nagle w Wielką Niedzielę do portu zacumował statek przewożący mąkę. Na pytanie mieszkańców co ich tutaj sprowadziło, kapitan odpowiedział, że we śnie Święty Spirydon zachęcił go do zmiany kursu na Korfu, ponieważ mieszkająca tam ludność głoduje. Za ten cud mieszkańcy odwdzięczyli się ustanawiając procesję na jego cześć w Wielką Sobotę. W tym też dniu szkatuła z relikwiami jest wystawiana przed kościołem, by wierni mogli oddawać hołd świętemu i całować jego jedwabne sandały, a turyści z całej Europy podziwiać zagadkę ciała, które przetrwało wieki.
Dwa razy biskup ocalił wyspę przed plagą cholery, w 1630 r. i w 1673 r. Bogobojni Grecy zebrali się w kościele Świętego Spirydona, by modlić się do patrona o wybawienie przed zarazą, która zdążyła zabrać już ze sobą życie sześćdziesięciu ludzi. Od tego dnia liczba ofiar cholery nagle zmalała, by w Niedzielę Palmową całkowicie ewakuować się z Kerkiry. Cud ten, przekazywany przez tradycję z pokolenia na pokolenie, z biegiem czasu nadał zarazie cechy ludzkie w swoim przekazie. – W drodze powrotnej plaga, nie potrafiąc spustoszyć wyspy, z wściekłości i furii zarysowała jedną z fortyfikacji Starej Twierdzy. – Rysa ta do dziś pokazywana jest turystom, jako dowód świętej opieki nad miastem. Na cześć tego wydarzenia w Niedzielę Palmową odbywa się procesja przy akompaniamencie filharmonii. Relikwie Spirydona obnoszone są wokół murów obronnych Starego Miasta, podążając szlakiem zarazy uciekającej z Korfu.



Jednym z bardziej popularnych cudów było zwycięstwo nad Turkami, którzy w 1716 r. na miesiąc opanowali wyspę. W obozie tureckiej armii krążyła plotka o Świętym, który w przebraniu duchownego straszy tureckich żołnierzy, zwiększając w ten sposób panikę przed wenecką flotą i mieszkańcami Kerkiry. Zwycięstwo nad Turkami przypisano boskiej interwencji świętego, jak również dowódcy weneckiej floty – Schulenburgowi, któremu udało się poprowadzić upartych Greków do zwycięstwa. Po tak spektakularnej wiktorii Wenecjanie, którzy w tym okresie zarządzali wyspą, uhonorowali Schulenburga wystawiając na jego cześć marmurowy pomnik w stolicy wyspy . Aby uczcić ten historyczny fakt Antonio Vivaldi został zobligowany do napisania okolicznościowej opery pt. „ Juditha triumphans”, z której jedynie oratorium przetrwało do naszych czasów. Co roku 11 sierpnia odbywa się procesja upamiętniająca tamto historyczne wydarzenie.
Święty Spirydon w swojej „cudownej” działalności pozostaje aktywny do dnia dzisiejszego. Jest jednym z nielicznych wędrujących świętych – mieszkańcy wyspy co roku ofiarują mu ozdobne sandały, by biskup mógł nadal przemierzać wyspę i chronić autochtonów przed nieszczęściem. Kult Świętego Spirydona jest wciąż obecny na wyspie, a jego tradycja - z pokolenia na pokolenie - podtrzymywana przez jej mieszkańców z tym większym zapałem, im więcej turystów przyjeżdża zainteresowanych cudami cypryjskiego biskupa.

Później po procesji pojechaliśmy jeszcze na wyspę Pontikonissi, odwiedziliśmy Pelekas i Glifadę. W tamtejszym Aloha barze przy plaży obserwowaliśmy pierwszych amatorów morskiej kąpieli. Widzieliśmy też prysznic w kształcie butelki, co w pobliżu baru ma się całkiem do rzeczy.









8 komentarzy:

athina pisze...

Bardzo zajmująca i ciekawie opisana legenda, Moniko:))))

A co do amatorów morskich kąpieli, w Pireusie oglądałam ich przez cały rok. Podobno są zdrowsi ode mnie;)

Emma pisze...

w Wielką Sobotę na Korfu musi być na ulicach bardzo niebezpiecznie z powodu tego zbiorowego tłucznia glinianych waz :-))
w średniowieczu wylewano wszelkie nieczysytości na ulicę, nie wiadomo co lepsze...

pozdrawiam ciepło!

BlueGirl pisze...

ciekawe fotki. i dlatego tu lubię między innymi do Ciebie przychodzić...
pracujesz w turystyce?
hmm.. tak się składa, że studiowałam turystykę i rekreację. ;) w 2007 roku obroniłam mgr'a :)

pozdrawiam:)

Beata pisze...

bardzo ciekawie, bardzo...
Blue - gratuluję!

Monika pisze...

Emmo widziałam takie przedstawienie w Kerkirze już dwa razy i wszystko jest zabezpieczone w odpowiedniej odległości. Ale krótko mówiąc spektakularne widowisko!
Blue Girl pracuję w hotelu i już jutro zaczyna się sześciomiesięczna zmiana bez dnia wolnego...
Dzięki Beatko!

Beata pisze...

o, matkobosko, 6 miechów...cięzko

Margo pisze...

:) lubię jak tak obszernie piszesz, gorzej, że później robisz sobie przerwę..buziam

Monika pisze...

Margo niestety tutaj tak ju jest,że w zmie ma się czas na wszystko a latem na nic, ale i to i to ma swoje uroki.Buziaczki!