poniedziałek, 6 lutego 2012

ACHILLION - NIE TYLKO DLA SISI






















Achillion jest pałacem na wyspie Korfu. Znajduje się w pobliżu malowniczej wioski Gastouri, z którą tworzy niepowtarzalną dominantę. To majestatyczny neoklasycystyczny gmach, na którego piękno składają się doryckie, jońskie i romańskie elementy. Ta odcinająca się od tradycyjnego krajobrazu okolicy budowla łączy w sobie różne estetyczne wpływy i powiązania historyczne. Pałac wybudowano w 1889 roku na prośbę cesarzowej Austrii Elżbiety, zwanej Sissi. Jej wuj i ojciec uwielbiali Grecję i zawsze zabierali małą Elżunię na swoje wyprawy po Helladzie. Już jako dorosła kobieta - w 1859 roku cesarzowa odwiedziła Korfu po raz pierwszy. Do Grecji przyjechała na rekonwalescencję - by podreperować już i tak nadwątlone - po śmierci dwuletniej córeczki - zdrowie psychiczne. Podczas swoich kolejnych wizyt zwykle zatrzymywała się w pałacu Mon Repo. W tamtym czasie Korfu znajdowało się pod protekcją brytyjską i tamtejszy komisarz Henryk Storks ulokował cesarzową w swojej wiejskiej posiadłości, którą młoda dama zagospodarowała sobie jaką bazę wyjściową do swoich pobliskich spacerów. Pewnego dnia wybrała się na wycieczkę do Gasturi, gdzie zauważyła przepiękną posiadłość, należącą do greckiego dyplomaty, pisarza i filozofa – Piotra Vrailasa – Armenisa (1812 -1884 ). W 1888 wdowa po pisarzu zaprosiła do siebie cesarzową na dłuższy pobyt, a ta zachwycona cudowną scenerią i łagodnym klimatem Korfu, postanowiła kupić posiadłość i w 1889 roku przeistoczyła budynek w pałac w jedynym w swoim rodzaju architektonicznym stylu. W krótkim czasie powstał imponujący dwupiętrowy neoklasycystyczny budynek w pompejskim stylu, łaczący elementy doryckie, jońskie i romańskie, który swymi balkonami i perystylami przypominał Pałac Wiedeński. Cesarzowa nadała pałacowi nazwę Achillion, na cześć jej ulubionego bohatera homeryckich eposów – Achillesa. Tym samym dała wyraz swojemu uwielbieniu dla kultury i literatury greckiej. Jeszcze jako mała dziewczynka zaczytywała się w Iliadzie i Odysei, ponoć znała je nawet na pamięć. Bez trudu też nauczyła się greckiego.









Pierwsze fundamenty zostały postawione w 1889 roku, jednak budowa postępowała powoli ze względu na tragiczne wydarzenia w życiu Elżbiety. Najpierw doszły ją wieści o egzekucji szwagra – Maksymiliana I w Meksyku, później jej ukochany kuzyn Ludwik II Bawarczyk został znaleziony martwy w jeziorze. Ostatecznym ciosem okazała się tajemnicza i nigdy niewyjaśniona śmierć jej syna księcia Rudolfa, po której już nie potrafiła się pozbierać psychicznie. Te dramatyczne wydarzenia na trwałe odcisnęły się w życiu Sissi, przez co otrzymała przydomek „melancholijna cesarzowa”. Budowa pałacu zaczęła się pod nadzorem architektów Rafaella Carito i Antonia Landi. Prawie każdy element budowli został zainspirowany grecką mitologią. Za symbol pałacu cesarzowa wybrała charakterystyczny motyw delfina przymocowanego do korony. W ogrodzie , który od strony północnej przechodził w patio z przepięknym panoramicznym widokiem, postawiono rzeźby m.in. SIEDEM MUZ i UMIERAJĄCEGO ACHILLESA – wyrzeźbione pod czujnym okiem niemieckiego artysty Ernsta Gustava Hertera.




Tą chyba najsłynniejszą rzeźbą w całym kompleksie zauroczyła się cesarzowa na wystawie w Wenecji w 1881 roku. Poleciła więc wykonać kopię posągu i umieścić ją w swojej letniej rezydencji. Statua przedstawia Achillesa próbującego wyciągnąć strzałę ze stopy i umierającegov w boleściach z grymasem bólu na twarzy. Wartość statuły jest bezcenna a jej kopia znajduje się Muzeum Narodowym w Berlinie. Elżbieta udekorowała swój pałac pomnikami przywiezionymi z Włoch, wśród nich były popiersia Homera i Platona, a także innych greckich filozofów, jak również posąg nimfy z „Raju utraconego” Miltona. Prawie każda rzeźba na terenie rezydencji była zainspirowana mitologią grecką. Odwiedzający mogą podziwiać Hermesa odpoczywającego na skale, Safonę, Apolla, Artemidę i Afrodytę. Wewnętrzny dziedziniec otoczony jest rzeźbami muz i nimf a sufit głównego holu pokrywa malowidło włoskiego atrysty Galopiego pt. „Cztery pory roku”. W budynku znajduje się również Kaplica Katolicka, która została wykonana na życzenie cesarzowej.










Królowa Sissi mieszkała w pałacu od 1891 roku aż do swej śmierci. Jeździła tutaj na wakacje wiosną i jesienią. Była zaangażowana w problemy ludzi żyjących na wyspie. Osobiście zajęła się rozwojem korfiockich studni, pomagając wyspiarzom uporać się z niedostatkiem wody.



W 1898 roku cesarzowa została zamordowana przez włoskiego anarchistę w Szwajcarii, i Achillion pozostał zamknięty do 1905 roku. W tym też roku Korfu odwiedził ostatni niemiecki cesarz i król Prus – Wilhelm II Kaiser na zaproszenie rodziny królewskiej, która ulokowala swojego gościa – tak jak wcześniej cesarzową Sissi - w letniej rezydencji Mon Repo. Jego również oczarowały zielone krajobrazy wyspy i w 1907 roku Kaiser kupił Achillion. By pałac nie stał bezużyteczny, cesarz postarał się go jak najszybciej wyremontować. Przekształcił więc pałac w kilkupiętrową kondygnację , tak aby nie zniszczyć spektakularnego widoku z górnych pięter budynku. Nowe pomieszczenia zostały nazwane „Izbą Rycerzy” i zostały przeznaczone dla jego urzędników i straży, jeden z budynków służy obecnie jako drukarnia biletów do muzeum. W ogrodzie pałacowym cesarz zasadził rzadkie gatunki drzew, które przywiózł z zagranicy. Postanowił również uzupełnić pomnik umierającego Achillesa podobnym, jednak innym w wymowie dziełem sztuki. Zaprosił słynnego niemieckiego rzeźbiarza Goetza do swojej rezydencji, a ten stworzył postać homeryckiego bohatera przedstawiającego siłę i odwagę - ośmiometrowy pomnik ZWYCIĘSKIEGO ACHILLESA”. Tarcza Achillesa ma kształt meduzy. Posąg został przywieziony na wyspę w 1909 roku, ze względu na swoje rozmiaty – w częściach. Kaiser chciał by pomnik był widoczny z wybrzeża wyspy, jednak palmy po niedługim czasie zasłoniły zwycięskiego wojownika. Cesarz odnowił również wnętrze pałacu, a stare meble zastąpił znacznie prostszymi w stylu, bardziej komfortowymi dla letniej rezydencji. Żeby mieć bezpośredni dostęp do morza, cesarz wybudował wapienny łukowaty most, który nazwano na jego cześć Mostem Kaisera. Niestety podczas II Wojny Światowej zburzyła go niemiecka armia. Most okazał się za niski żeby wojskowe pojazdy mogły pod nim przejechać nienaruszając konstrukcji. Pozostałości po nim można ogladać do dzisiaj . Podczas swojego pobytu na Korfu, cesarz gościł wielu znanych ówczesnych celebrytów, pisarzy, artystów, arystokratów i polityków. Jego pasją była archeologia. Angażował się w różnego rodzaju wykopaliska, m.in. finansował wykopaliska świątyni Artemidy, datowanej na 6 wiek p.n.e. Zwieńczenie świątyni – zwane również frontonem Gorgony jest najstarszym zachowanym frontonem, należącym do greckiej sztuki antycznej. Ten, jak i inne jej fragmenty można podziwiać w Muzeum Archeologicznym w mieście Korfu. Kaiser stracił Achillion wraz z rozpoczęciem I Wojny Swiatowej. Wtedy to Francuzi i Serbowie przekształcili pałac w szpital wojskowy i więzienie dla kobiet. Podczas II Wojny Światowej mieścił się tam punkt dowodzenia, jeszcze później sierociniec. Achillion zmieniał właścicieli jeszcze kilka razy - w pokojach pałacu mieścił się Narodowy Dom Nauczycieli i Kliniki Królewskie, aż do 1962 roku, kiedy to budynek został zaadaptowany pod pierwsze w Grecji kasyno, które istniało do 1983 roku.




Na parterze znajduje się muzeum nieruchomych eksponatów, a na piętrze nabuzowani adrenaliną gamblerzy z różnych stron Europy jeszcze do wczoraj oddawali się gorączce kart i pokera. Od 1983 roku pałac jest utrzymywany przez Grecką Organizację Turystyczną. Kasyno zamknięto, ale otworzono bramy dla tysięcy gości.








Achilion jest wizytówką wyspy, jej punktem odniesienia i pozostaje ważną i integralną jej częścią do dnia dzisiejszego. Jakkolwiek w bogatej przeszłości był w posiadaniu wielu ekscentrycznych postaci, tak teraz najważniejszym właścicielem cesarzowych komnat jest dziesiejszy turysta, który tak jak niegdyś Sissi i Kaiser - zamyka krąg mitologicznych peregrynacji .

poniedziałek, 19 października 2009

BLOCO ALEGRIA w hotelu Akti Arilla



14 października przyjechała do nas 18 - osobowa grupa perkusistów, grających brazylijską sambę. To był spektakularny koncert. Zaczęli grać wieczorem. Powoli gromadzili się mieszkańcy Arillas i okolicznych wiosek, a także ostatni turysci. Wieczór był bardzo zimny lecz pomimo tego atmosfera była gorąca, powoli rozgrzewające rytmy samby zaczęły kołysać tłumem, by w końcu wszyscy zaczęli skakać jak szaleni prowadzeni przez lidera grupy. Koncert trwał ponad dwie godziny, ale jeszce długo po nim brzmiały nam w uszach melodie wygrywane przez BLOCO ALEGRIA.




video

środa, 7 października 2009

Śladami Świętego Pawła





Po śmierci Jezusa, Apostoł Paweł rozpoczął swoje misje, by nawrócić Rzymskie Imperium na wiarę chrześcijańską. Apostoł poświęcił zdecydowaną część swojej misyjnej aktywności na Grecję, odwiedzając ją co najmniej dwa razy w latach 50 – 69 n.e. Podstawowym źródłem informacji o podróżach Pawła z Tarsu - oprócz jego Listów – są Dzieje Apostolskie.
Podczas swojej drugiej misji w 49 roku n.e. Święty Paweł odwiedził północną Grecję . Saloniki były pierwszym miastem na kontynencie europejskim, gdzie Apostoł zaczął głosić Dobrą Nowinę, a on sam stał się pierwszym chrześcijańskim duchownym – nauczającym chrześcijaństwo na greckiej ziemi. Pierwszym miejscem, które odwiedził był mały port północnej Grecji - Neapolis, niedaleko miasta portowego – Kawala. Jednak mało jest znana działalność Pawła na tych terenach, ponieważ nieopodal Neapolis, Apostoł odnalazł pierwszą chrześcijańską społeczność na greckim lądzie – Filippi. To antyczne miasto zostało założone i zbudowane przez Filipa II, króla Macedonii w 358 roku p.n.e. Tutaj właśnie Święty Paweł wybudował pierwszy kościół chrześcijański . Duchowny odwiedził miasto jeszcze dwukrotnie w roku 56 i 57. List do Filipian datowany jest na lata 54-55 i pokazuje wyniki nauk przez niego głoszonych. Z Fillipis Paweł wyruszył dalej z zamiarem dotarcia do Salonik, jednak zatrzymał się na dłużej w Amfipolis – w starożytności rojne strategiczne miasteczko, obecnie już tylko skromniutka wioska. Nieznany jest powód , dla którego zatrzymał się tutaj na dość długo. Czy chciał po prostu odpocząć, czy też metodycznie głosił Słowo Pańskie. Faktem jednak są archeologiczne pozostałości po czterech wczesnochrześcijańskich bazylikach, datowanych na piąty lub szósty wiek n.e.



W Salonikach Paweł kontynuował ewangelię i pisał swoje Listy do Tesaloniczan. Również tam za jego pośrednictwem powstał kościół - ostoja chrześcijaństwa. Saloniki mają najwięcej kościołów bizantyjskich spośród wszystkich miast greckich. Pozostawiwszy tam Sylasa i Tymoteusza, Paweł udał się do Aten, centrum greckiego świata. Tam wychodzi z Ewangelią na Agorę, czyli rynek, miejsce spotkań, dyskusji, wymiennych idei. Jednak Ateńczycy nie zaufali Apostołowi, odczytali nauczanie Pawła jako nowinkarza głoszącego kolejnych bogów. Paweł zostaje poproszony o wyłożenie swojej nauki na Areopagu. To wzgórze Aresa, na którym gromadziła się rada miasta. Do jej kompetencji należały także sprawy religijne, dlatego jej członkowie chcieli uzyskać informacje z pierwszej ręki. Apostoł wygłasza więc mowę na Areopagu. Tam udało się mu nawrócić nielicznych, m.in. Dionizego Aeropagitę, który jest dzisiaj świętym patronem Aten. Za Agorą rozciąga się widok na wielkie współczesne miasto .Tuż przy wejściu na skałę Areopagu zamocowana jest metalowa tablica z greckim, czyli oryginalnym, tekstem mowy św. Pawła (Dz 17,22–31). Co roku w uroczystość Świętych Piotra i Pawła odbywają się w tym miejscu prawosławne nieszpory.




W tym też miejscu 4 maja 2001 roku odbyło się słynne spotkanie Jana Pawła II z arcybiskupem Aten, zwierzchnikiem Greckiego Kościoła Prawosławnego Christodulosem. Papież odbywał wtedy pielgrzymkę po śladach św. Pawła. Duchowni Kościoła prawosławnego byli bardzo przeciwni wizycie Papieża. Setki greckich mnichów gromadziło się na modlitewnym czuwaniu, prosząc Boga, by uniemożliwił wizytę biskupa Rzymu w ich kraju. Ich modlitwy nie zostały wysłuchane.
Z tamtąd udał się do Koryntu, który nie uznawał pierszeństwa Aten jako centrum w politycznym i handlowym słowa tego znaczeniu. Miasto założone w epoce neolitu, zburzyli Rzymianie w 146 roku p.n.e., po czym sto lat później odbudowali. Korynt był miastem portowym dla dwóch mórz, i to był główny powód jego starożytnej prosperity. Pod władzą Rzymu miasto zamieszkiwało 750 tysięcy mieszkańców i zyskało sławę siedliska rospusty, za co potępiał je w swoich kazaniach Świety Paweł. Niestety większość zabudowy została zniszczona przez trzęsienie ziemi. Obecnie tylko niezliczona ilość pamiątek, sprzedawanych w okolicznych sklepach, przypomina o starożytnym charakterze miasta. Jedynym elementem nawiązującym do dawnych czasów jest Katedra Świętego Pawła na planie greckiego krzyża, którą zdobi marmurowa tablica z wypisami Listu do Koryntian . Przy wejściu do katedry stoi srebrna ikona Pawła, wielkości człowieka. To właśnie tutaj Apostoł odniósł największy ewangelizacyjny sukces.
Pomiędzy 49 a 60 rokiem n.e. Święty Paweł odwiedził również inne miejsca na terytorum greckim. Był między innymi w Kenchrach - kilka kilometrów na południe od Kanału Korynckiego, odwiedził Agios Pavlos - mały port na południowym wybrzeżu Krety, gdzie znajduje się kościółek pod wezwaniem Świętego, Rodos – gdzie jak głosi tradycja ludowa, natrafił na zaciszną jaskinię koło Lindos, gdzie około 58 r. n.e. wybudowano świątynię również pod jego wezwaniem. Od tej pory datuje się początek chrześcijaństwa na wyspie. Zanim wyruszył do Efezu zatrzymał się jeszcze na jednej z wysp Dodekanezu – Kos.
Rok Świętego Pawła dobiegł końca niespełna miesiąc temu. „Płomień Pawłowy” zapalony przed rzymską Bazyliką św. Pawła przez Papieża Benedykta XVI i Patriarchę Konstantynopola Bartłomieja I – zgasł bezpowrotnie. Kto nie zdążył zapoznać się z naukami tego jakże skutecznego Ewangelisty, może wybrać się Jego śladami po greckiej ziemi w nadziei na odnalezienie świadectwa jego nauk.


wtorek, 15 września 2009

Z życia kotów





Nie zdążyłem przed deszczem i troszkę się pobrudziłem.








Co się gapisz??? Nie widzisz, ze nie jestem zwykłym pospoliciakiem, tylko 100 procentowym kotem syjamskim? No, może przesadziłem, 50 procentowym.





cccccccccciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii właśnie widzę małą zieloną jaszczurkę..... a moze zaprosić ją do zabawy?






Daj spokój mała, wiem, że ci się podobam...

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

Pokaż mi swój talerz - a powiem Ci czy jesteś Grekiem

Grecja kojarzy się nam z lazurowym niebem i turkusowym morzem, płożącymi cynobrowymi i szkarłatnymi kwiatami bugenwilli, różowymi i białymi oleandrami i kolorowymi pelargoniami rosnącymi w puszkach po serze feta. Zamykając oczy widzimy krajobraz z poskręcanymi drzewami cytrynowymi i pomarańczowymi, stalowo zielone gaje oliwne, cyprysy pochylające się na wietrze. W oddali kutry rybackie zwożą połowy. Po ciężkim i męczącym dniu spędzonym na łodzi, rybacy powracają do swoich pobielanych domków, przykucniętych na wzgórzach. Nieśmiało pukam w niebieską futrynę drzwi i jestem już we wnętrzu greckiej chaty. Wszyscy siedzą przy stole i ucztują. Za chwilę gospodarz wskazuje mi wolne krzesło a gospodyni przynosi czysty talerz i widelec. Od tego momentu należę do greckiej rodziny. Mieszkańcy Grecji są serdeczni , hojni i gościnni. Okazują tę gościnność zawsze zapraszając do stołu. Jeżeli gospodarz proponuje nam poczęstunek, oznacza to, że jesteśmy mile widziani. Jednocześnie wielkim nietaktem byłaby odmowa, Grek odebrałby to jako oznaka złego wychowania. Obowiązkiem jest wspólne spożywanie posiłków, nawet z pracownikami, którzy przyszli naprawić coś w gospodarstwie. Jest to jeszcze jeden powód do spotkań towarzyskich i wspólnego biesiadowania.

Warunki naturalne miały wielki wpływ na kształtowanie się śródziemnomorskiej kuchni. Przede wszystkim bliskość morza miała tutaj ogromne znaczenie. Również obecnie greckie wody obfitują w ryby i owoce morza, które są spożywane bardzo często. Na terenie Hellady praktycznie nie ma terenów nizinnych, dominują łańcuchy górskie i wiele obszarów jest jałowych. Utrudnia to hodowlę bydła,dlatego tak mało jada się wołowiny , a oliwa z oliwek zastępuje masło. Cielęta wcześnie są ubijane i zjadane w postaci cielęciny, ponieważ trudno im osiagnąć dojrzałość w suchej i wypalonej słońcem ziemi. Popularnym mięsem jest wieprzowina i powszechnie hodowany drób, szczególnie cenne jest to mięso, które pochodzi z przydomowych hodowli. Grecy jedzą tylko te produkty, które są świeże i pochodzą ze znanego źródła. Prawie każda rodzina posiada swoją małą przydomową hodowlę. Najczęściej hodują kury, kozy i owce, choć zdarzają się również króliki, indyki, gęsi i kaczki. Wszędzie mięso musi pochodzić ze znanego źródła, inaczej Grek po prostu nie zje podanej mu potrawy. Maria, która latem zajmuje się kuchnią w swoim rodzinnym biznesie, w zimie trzyma kilka kóz i małych jagniątek, by jej rodzina miała świeże mięso na Święta Wielkanocne. Na okres letni, kiedy musi pracować i nie ma czasu zająć się zwierzętami, oddaje kozy na przechowanie sąsiadom, którzy będą się nimi opiekować do następnej zimy. Alekos i Christina, którzy niedawno zostali rodzicami, nie mają takiej możliwości, ponieważ mieszkają w mieście. Jednak już teraz szukają kogoś, kto mógłby hodować dla nich kury, by mieli świeże jajak dla ich córeczki. – Wiesz, co kupujesz w sklepie? – pyta Alekos – chcę wiedzieć co je moja mała Markela, a będzie tak, kiedy sam o to zadbam. W sklepie nie wiesz skąd pochodzą jajka, które kupujesz. – mówi. Z kolei Stamatis nie chce nawet słyszeć o kurczaku na obiad . Twierdzi, że jest to najbardziej faszerowane hormonami mięso ze wszystkich dostępnych na rynku. Jego żona zmuszona jest przygotowywać mu obiad osobno. Jednak najczęściej spożywanym mięsem jest jagnięcina i mięso z młodych koźląt. Jak powszechnie wiadomo Grecja słynie przede wszytkim z uprawy drzew oliwnych, którym odpowiadają letnie upały i sucha gleba. Z tego też względu tak popularne na greckim stole są oliwki i oliwa, które wykorzystuje się prawie do każdej potrawy. Od czasów starożytnych uprawia się również figi, pszenicę i winorośl. W ogrodach rosną bakłażany, pomidory, papryka, cebula, czosnek, cukinie i dynie.Wiosną i latem wilgotna ziemia o poranku rozsyła cudownie bogate, niemal gastronomiczne wonie drzew cytrynowych i pomarańczowych, jabłoni, orzechów włoskich i migdałowców. Jednak mając na uwadze, żeglarski styl życia starożytnych Odysów,większość roślin - uprawianych obecnie - posiada inne, niż greckie, korzenie. Dotarły one tutaj za pośrednictwem podróżników, kupców i morskich eksploratorów. Były to na przykład makarony z Włoch, fasola z Egiptu, daktyle i cebula z Afryki, migdały z Francji, szpinak z Persji, cytryny i pomarańcze z Chin, ryż z Indii, bakłażany z Azji. Kiedyś żadne z tych roślin nie rosło w Grecji. Obecnie warzywa te doskonale dają sobie radę na mało urodzajnej ziemi i towarzyszą prawie każdemu posiłkowi pod postacią różnorodnych sałatek. Jednak Grecy jedzą tylko te warzywa, które w zależności od pory roku, rosną naturalnie. W zimie więc dominować będą wszelkie sałaty i jej pochodne : mlecze, szczawie, endywie i buraki liściowe. Do tego cebula lub szczypiorek i świeża oliwa z oliwek. Będąc w Grecji zimową porą, nieraz robiłam sobie sałatkę ze szklarniowych pomidorów. Zawsze częstowałam moich greckich przyjaciół. Jednak żaden z nich nie spróbował, tłumacząc się tym, że zimowe pomidory rosną na hormonach i innych wspomagaczach. A oni nie jedzą takich rzeczy.Boją się ewentualnych chorób. Latem więc jedzą te warzywa i owoce, które hojne słońce pieści swoimi złotymi promieniami. W tym przypadku dominuje zasada sezonowości. Przy czym robiąc zakupy Grek musi wiedzieć od którego gospodarza pochodzą zakupione warzywa i owoce.

Grecka kuchnia jest bardzo zróżnicowana i jednocześnie bardzo prosta. Przepisy są łatwe do wykonania a przy tym zgodne z zasadami diety śródziemnomorskiej. Jedną z pryncypalnych zasad jest świeżość produktów – najczerwieńsze pomidory, ryby prosto z kutra, zioła i liście zbierane na stokach okolicznych wzgórz, a cytryny zerwane prosto z drzewa. Na przykład zupa,która spędziła w lodówce dwa dni, nie nadaje się już do jedzenia. Jeszcze do niedawna w każdej wyspiarskiej wsi można było spotkać komunalny rożen i gliniany piec do wypieku chleba, dostępne dla wszystkich mieszkańców. Do dziś grill na świeżym powietrzu jest bardzo popularnym sposobem przygotowywania różnego rodzaju potraw. We współczesnej greckiej kuchni króluje piekarnik i ogrodowy grill.
W niemal każdej spiżarni znajdziemy ten sam zestaw składników: feta, cytryny, pomidory, oregano i rozmaryn, sałaty liściaste, oliwki i oliwa z oliwek, cebula i czosnek. Stanowią one bazę wyjściową i pierwszy stopień przy przygotowywaniu popołudniowego posiłku. Grecy praktycznie nie jedzą śniadań. Zazwyczaj rankiem wypijają tylko mocną i słodką kawę, zjadając przy okazji kawałek ciasta. Dla mnie od dziecka nauczonej, że śniadanie to podstawa i baza energetyczna dla całego dnia, ten zwyczaj był trudny do zaakceptowania. Około godziny czternastej Grecy jedzą lunch, który zawartością zbliżony jest do naszego polskiego obiadu. Najczęściej nie jest to jednodaniowy posiłek. Grecy lubują się w różnorodności kulinarnej. I tak na stole znajduje się kilka przystawek, różne sałaty, półmisek z mięsem, frytki, ryż, woda i wino. Obowiązkowo podawany jest ser feta, oliwki i znana nam sałatka grecka. Do każdego posiłku obowiązkowo podawany jest chleb.Bez chleba nie ma jedzenia. Kiedy w swoim domu gościłam Greków, pierwsze o co prosili, kiedy jedliśmy obiad, to by podać chleb.Chleb i oliwa z oliwek jest synonimem pełnego greckiego brzucha. Dawno temu, na początku XX wieku dla rolników i wieśniaków to była podstawa wyżywienia. Jeżeli mieli świeżo upieczony bochenek i świeżo wytłoczoną oliwę z oliwek – nic im więcej do szczęścia nie brakowało. Jedli więc z chlebem wszystko: mięsiwa, zupy, placki, warzywa, jak również arbuza i chałwę. Ilekroć zajadam się soczystym melonem, 93 – letni Konstandinos zawsze nalega bym spróbowała to połączyć z chlebem. – Nie będziesz żałować – mówi – jak byłem małym chłopcem, tak zawsze jadłem arbuza i chałwę razem z chlebem. Porcje są na prawdę duże, ja osobiście nigdy nie jestem w stanie zjeść wszystkiego. Na końcu uczty na stole witają świeże owoce z jogurtem i miodem. Po popołudniowym posiłku wszyscy udają się na siestę, po której przychodzi czas na picie kawy. Ten napój jest najpopularniejszy na wyspach. Oprócz gorącej kawy, w każdej kawiarni znajdziemy Frappe – czyli mrożoną kawę z cukrem, mlekiem i lodem. Poza tym każdy gospodarz ma w swoim domowym barku Ouzo – tradycyjny grecki aperitif, Brandy, swojskie wino i Retsinę - białe wino o specyficznym żywicznym smaku.

Obiad ( albo jak kto woli kolację ), który zawsze spożywa się wieczorem, między godziną 20 – 21, odbywa się na takich samych zasadach jak lunch. Również składa się z kilku potraw, i z reguły są to dania smażone lub pieczone np. kalmary smażone w głębokim oleju, do tego frytki, spaghetti albo zupa. W każdym razie jest to posiłek dosyć treściwy i obfity, wymagający od gospodyni dużego wkładu energii i czasu. Po tak bogatej strawie chyba nikt następnego dnia nie obudziłby się głodny.
Grecy boją się wszelkiej chemi w pożywieniu. Starają się wykorzystywać tylko świeże produkty o znanym pochodzeniu. Z jednej strony można by stwierdzić, że dieta taka jest uboga i jednolita, z drugiej – narody śródziemnomorskie cieszą się w Europie opinią najzdrowszej diety, która ma wpływ na długowieczność jej mieszkańców. Można by pomyśleć, że w czasach, kiedy wszystko jest dostępne na rynku bez względu na pory roku, a truskawki można kupić w styczniu, Grecy próbują zachować zdrowy rozsądek i wśród dostępnych im produktów kupują te, które są im znane z dziada pradziada i te, które swoją prostotą odzwierciedlają grecką naturę. Robiąc zakupy w typowym greckim sklepie nie znajdziesz śmietany, żelatyny ani gotowych sosów. Doskonale obrazuje to reklama zagęszczonego mleka Vlahas, opatrzona takim zdaniem:” No matter how many foreign things come into our life, nothing foreign will ever come into our cooking”





http://addshots.blogspot.com/2008_04_01_archive.html

Stara Greczynka zbierająca oliwki w koszulce z napisem „kocham Nowy Jork”. Pod zdjęciem podpis : „Nie ważne ile obcych wpływów posiada nasze życie, jednak nigdy nic obcego nie będzie miało wpływu na naszą kuchnię”. To tłumaczy ich niechęć do nowych potraw i nowych smaków. Jeżeli Grek nie rozpoznaje poszczególnych składników na swoim talerzu, nie zje dopóki się nie dowie, co je. Większość osób, dla których gotowałam miała obiekcje do białych sosów ( na bazie śmietany), bez entuzjazmu też próbowali ruskie i leniwe pierogi czy kopytka . Grek mało interesuje się kuchnią sąsiadów. Reklama zagęszczonego mleka pokazuje szacunek dla rodzimych wyrobów i narodową dumę z własnej tożsamości.

W czasach kiedy mamy do czynienia przede wszystkim z przetworzoną rzeczywistością, Grecja wydaje się jednym z niewielu europejskich krajów, która podążając za tradycyjnym modelem życia, ciągle boi się zaufać jakimkolwiek nowinkom, nie tylko kulinarnym i dzięki temu udaje się zachować jej mieszkańcom zdrowie i witalność na długie lata. Więc może my też powinniśmy włożyć więcej serca w spożywane wspólnie posiłki? I zamiast sosu z torebki albo gotowego dania, powinniśmy bardziej zaangażować naszą wyobraźnię i ugotować obiad prosty ale smaczny? Pokrzepiona przepysznym winem i posilona smacznym jedzeniem, ze smutkiem opuszczałam tę grecką rodzinę, jednocześnie postanawiając sobie, że częściej niż dotąd będę sięgać po przepisy kuchni śródziemnomorskiej, mając skrycie nadzieję, że tamte chwile, spędzone w greckiej chacie rybaków na stałe zagoszczą w moich wspomnieniach... Zamykam oczy i widzę szumiące gaje oliwne i żółte krokusy.W oddali błękitne jak skrzydło sójki niebieszczą się drzwi do chaty kuchni pełnej soczystych ziół i świeżych warzyw, kuchni pełnej słońca i magii.....

piątek, 7 sierpnia 2009

Klasztor Ipsilos Pantokrator


Turyści, którzy przez ostatni tydzień relaksowali się na wyspie, mieli okazję uczestniczyć w obchodach Przemienienia Pańskiego, która miało miejsce 6 sierpnia. Klasztor na korfiockiej górze Pantokrator bardzo starannie przygotowuje się do celebracji tego dnia, organizując pielgrzymki wiernych, chętnie uczestniczących w modlitwie. Pielgrzymkowe procesje i modły trwają od 1- 6 sierpnia włącznie.
Święty klasztor pod wezwaniem „ Ipsilos Pantokrator”, co oznacza Najwyższy Wszechwładca, znajduje się w północzno – wschodniej części wyspy i osiąga 914 metrów n.p.m. Został zbudowany na najwyższej górze Korfu, która w starożytności nazywana była „Istoni”. Obecnie wszyscy nazywają ją Pantokrator ( zgodnie z nazwą klasztoru), albo po prostu Górą.
Klasztor wybudowano w 1347 roku przez mieszkańców 23 pobliskich wiosek, lecz został on kompletnie zniszczony w 1537 roku. Budynek kościoła, który odwiedzamy teraz, powstał w XVII wieku. Zgodnie z lokalną tradycją przekazywaną przez tamtejszych mnichów, budowę klasztoru zasugerowali wieśniacy z wioski o nazwie Sokraki. Znaleźli oni bowiem kamień z wygrawerowanym na nim napisem - Przemienie Pańskie i dołączonym do niego skryptem ze wskazówkami dotyczącymi budowy świątyni w tym właśnie miejscu.



Mial to być tylko męski monastyr. Mnisi wraz z innymi krewnymi uzyskali prawa do budowy świątyni, tak zwanej bratniej świątyni. Tak właśnie powstał klasztor. Jednak z dwudziestu trzech osad, które zadeklarowały konstrukcję świątyni, tylko dziesięć posiadało „bratnie prawa”. W 1953 roku właśnie ta dziesiątka małych miejscowości zaaprobowała przydział klasztoru do prawosławnej Metropolii wysp Korfu i Paksos.
Najbardziej starożytne budynki monastyru to cele mnichów, które otaczają główny budynek od północy i południa. Cały kompleks otoczony jest kamiennym murem a wejście zdobi kamienna wieża - dzwonnica z typowymi cerkiewnymi dzwonami. Jakkolwiek wiele budynków uległo zniszczeniu, jednak w ostatnich czasach religijni Grecy nie ustają w ciągłych próbach odnowy świętego miejsca.
Na cześć Najwyższego Pantokratora w wiosce Strinilas organizowany jest festyn 5 i 6 sierpnia. Strinilas jest najwyżej usytuowaną wioską na górze Pantokrator, znaną ze swojego lokalnego wina, a także z gry planszowej, którą można podpatrzeć i spróbować podczas wizyty w lokalnych tawernach . Punktem orientacyjnym osady jest dwusetletni wiąz, który rośnie na centralnym placu.
Monastyr Ipsilos Pantokrator jest jednym z ważniejszych zabytków sztuki chrześcijańskiej na Korfu. Jest to również miejsce bardzo silnej wiary, przynoszące odwiedzającym uspokojenie, nadzieję i siłę.
Uczucie bliskości Boga, połączone ze świętością tego magicznego miejsca, a także zapierający dech w piersiach widok ze szczytu góry - sprawią, że odwiedzający zapamiętają tę wizytę na długie lata i może nie ciałem, ale na pewno duchem będą wracać do klasztoru Najwyższego Wszechwładcy.

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

piątek, 26 czerwca 2009

Greccy mężczyźni - Gdzie ci mężczyźni?


Jak powszechnie wiadomo, w Grecji obowiązuje model mężczyzny - macho. Nie ogranicza się on tylko do wyglądu zewnętrznego - jak w niektórych krajach - ale rozprzestrzenia się na wszystkie strony życia. Tutaj na pierwszym miejscu stoi rodzina, której przewodzi ojciec. Dlatego Grecja pozostaje krajem silnie spatriarchalizowanym. Szczególnie widoczne jest to na małych wysepkach i w małych wioskach, gdzie życie płynie tym samym rytmem od 50 lat. Mężczyzna jest najważniejszą osobą w domu, w rodzinie. Oprócz pracy, która daje mu zarobek, nie robi nic.


Wolny czas spędza w kawiarni z kolegami, grając w tavli i pijąc kawę bądź ouzo. Mężczyzna ma swoje miejsca, do których wstępu nie ma kobieta i na odwrót. Kobieta - żona sprząta, gotuje, pierze, prasuje. Mąż czeka przy stole na talerz pełen strawy i jak już się naje odchodzi na popołudniową sjestę. Kobieta w tradycyjnym greckim małzeństwie nie ma za dużo do powiedzenia. Rodzice wpoili jej, że przeznaczeniem kobiety jest wyjść za mąż i urodzić dzieci. W języku greckim znaczenie słowa KOBIETA i ŻONA są tożsame ze sobą. γυναίκα ( gineka )oznacza jednocześnie żonę i kobietę. Czyli Grecy już dawno temu w swoim języku zakodowali rolę jaką ma ona spełniać . We współczesnej Grecji relacja kobieta - mężczyzna zbliżone są do tych z Europy Zachodniej, choć jeszcze często można spotkać przykłady przedmiotowego jej traktowania, szczególnie jako obiekt czysto seksualny.



Obserwując taki stan rzeczy, aż trudno jest uwierzyć, że jest to jeden z pierwszych krajów, w którym narodziła się cywilizacja. Patriarchat ma negatywny wpływ na stosunki w rodzinie. Szczególnie wtedy, kiedy córka nie chce podążać ścieżką wyznaczoną przez rodziców, tylko chce iść własną drogą. Za dominacją mężczyzny w greckiej rodzinie świadczy również fakt, że pierwsze dziecko dostaje imię po dziadkach ze strony ojca. Najlepiej jak jest to chłopiec. Drugie dziecko dostaje imię po dziadkach ze strony matki.
Kobieta nie ma łatwego życia, na szczęście powoli w niepamięć odchodzą te czasy, kiedy to mężczyzna decydował o wszystkim, a kobiety musiały walczyć o wolność . Grecy muszą się do tego przyzwyczaić i zmienić swój od wieków kultywowany image - macho od siedmiu boleści. Ku rozpaczy wielu mężczyzn taki model rodziny na szczęście odchodzi już do lamusa.


sobota, 30 maja 2009

15 SKŁADNIKÓW BEZ KTÓRYCH GRECKA KUCHNIA NIE MOŻE SIĘ OBEJŚĆ




Każda kuchnia, charakterystyczna dla danego państwa, posiada wachlarz elementów, które ją tworzą, swoisty alfabet, który pomaga potrawom wydobyć się na powierzchnię smakowej świadomości. Te poszczególne wyznaczniki uczą nas odróżniać kuchnie charakterystyczne dla różnych części świata.Bo przecież czym byłaby kuchnia włoska bez makaronu, a kuchnia polska bez kapusty? Kuchnia grecka kojarzy się nam z serem feta i oliwkami, ale sama w sobie posiada wiele innych smacznych elementów,o których wie tylko Grek gotujący kokoro pasticada,albo zapalony kucharz znający się na rzeczy.Poniżej podaję piętnaście składników, bez których grecka kuchnia nie mogłaby się obejść ( kolejność dowolna ).



1.Oliwki – zerwane prosto z drzewa są trujące i muszą być poddane obróbce. Każda szanująca się gospodyni grecka posiada w swoim gospodarstwie beczkę z solanką, w której trzymane są oliwki.A tylko sobie znany przepis jak je oryginalnie przyrządzić, strzeże jak oka w głowie.



2.Oliwa z oliwek – to główny składnik greckiej kuchni, używany w bardzo dużych ilościach.Dodaje się ją do słodkich ciast, do zup,jak i do smażenia i pieczenia mięs.Na wyspach tłoczy się oliwę na miejscu w lokalnych tłoczarniach,które można spotkać prawie w każdej wiosce.



3.Cytryny – tak popularne jak w Polsce jabłka. Niewiele jest przepisów, które nie zawierają cytryn na liście składników. Dodawana jest do kurczaka i do zupy avgo – lemono.Doprawia się nią również sałaty zamiast octu winnego.



4.Pomidory – najczęściej używane warzywo, oprócz papryki i zielonego ogórka. Główny składnik wszelakich sałat, jak i sosów mięsnych. Grecy lubią również zapiekać pomidory z sardynkami czy z serem feta.





5.Rośliny strączkowe – bardzo częsty gość na stołach, przede wszystkim zimą. Grecy lubują się w gęstych zupach z fasoli, soczewicy czy ciecierzycy, które z dodatkiem chleba,oliwek i frytek wystarczają za jeden posiłek. Na wyspach do ich zmiękczania używa się deszczówki.



6.Ser feta – wilgotny, słony, biały ser powstały z pasteryzowanego mleka koziego lub owczego. Najczęściej spotykany w sałatkach, ale również zapiekany.Szczególnie dobry z oliwą z oliwek i oregano.



7.Oregano – Jest najczęściej używaną przyprawą. Można go zrywać na pobliskich łąkach i sadach. W greckim wydaniu ma bardziej ostry smak. Najbardziej smakuje z pieczonym kurczakiem i grecką sałatką.



8.Rozmaryn – długie gałązki o ostrym i aromatycznym smaku,często w brytfance z pieczonym kurczakiem i ziemniakami, zawsze przy grillowanych mięsiwach.



9.Ciasto filo – wyrabia się z pszennej mąki, wody i oliwy z oliwek. Trzeba je rozwałkować na bardzo cienkie warstwy i posmarować oliwą. Pieczone warstwami, po wyciągnięciu z piekarnika rozdziela się na płatki. Przepyszne z dynią i serem feta jako kolokitopita.



10. Cynamon – zaskakująco wykorzystywane do doprawiania jagnięciny czy gulaszów, jak również do ciast i deserów.



11.Liście winogron – często wykorzystywane jako osłona grillowanych ryb przed nadmiernym wysuszeniem. Nadaje potrawom lekko wędzony smak.Najbardziej znana potrawa z liśćmi w roli głównej to dolmates. Jednak trzeba pamiętać o blanszowaniu liści przed użyciem.



12.Czosnek – warzywo bardzo popularne w Grecji i bardzo często goszczące w kuchni. Nie obędzie się bez niego słynne tzatzyki, sofrito czy inne potrawy.





13.Jogurt – wytwarzany jest z mleka krowiego i owczego.Jest bardzo gęsty i posiada kremowy, często kwaskowy smak. Najczęściej spożywany jako deser z owocami, miodem i orzeszkami. Grecy wykorzystują go również jako marynatę do mięs.



14.Ziarno sezamowe - jest używane przede wszystkim do produkcji chałwy, którą nie rzadko jada się z dodatkiem chleba. Sezam często jest łączony z syropem albo miodem, bądź migdałami i orzechami. Sprasowane bloki z ziarnem sezamowym w roli głównej, to najpopularniejsze słodycze w Grecji.



15. Ouzo – ulubiony grecki aperitif.Jest to alkohol destylowany z winogron, o mocnym smaku anyżu.Najczęściej podaje się z dodatkiem wody, wtedy ouzo od razu mętnieje i nabiera mlecznej barwy.Często składnik różnych potraw.

piątek, 22 maja 2009

Jaskółki i inne duże ptaki




Na początku maja wybrałam się do Polski. Pojechałam tylko z jedną parą spodni i jednym t - shirtem a wróciłam z 35 kilogramowym bagażem i teleskopem w ręce. Już na lotnisku zaczęły się problemy z rejsem do Aten. Jak zwykle ja mam zawsze takie szczęście. Lotnisko w Atenach bawi się w strajk. Strajkują kontrolerzy lotów i nie wiadomo jak to długo potrwa. Także lot był opóźniony 2,5 godziny. Na szczęście mój 85 centymetrowy bagaż podręczny nie wzbudził podejrzeń i koło godziny 11 wszyscy zasiedli na swoich miejscach. Jednak po chwili pilot przemówił, że strajk na ateńskim lotnisku ma potrwać do pierwszej po południu i istnieje możliwość, że trzeba będzie śród lądować na innym lotnisku, bądź krążyć nieskończenie w powietrzu. Nadjechały samochody z dodatkowym paliwem, żeby samolot mógł dotankować dodatkowe litry. Niestety pilot ponownie nas zaskoczył miłą wiadomością, że jednak po konsultacji z europejską kontrolą przylotów doszli do wniosku, że lepiej będzie poczekać do zakończenia strajku i wtedy wzbić się w powietrze. Oczywiście pasażerowie nie mieli nic do powiedzenia przez dwie godziny siedzieliśmy sobie w samolocie i bawiliśmy się w latanie.





W końcu kiedy wylądowaliśmy w Atenach, była 16.30, a ja miałam następny samolot na Korfu za godzinę. Więc leciałam z wywieszonym językiem po moje kilogramy, na odprawę bagażu, później na prześwietlenie, w międzyczasie zdołałam kupić sobie kanapkę i małą wodę, którą nie zdążyłam wypić, bo zabrali mi na odprawie. Na szczęście drugi samolot był opóźniony pół godziny, więc pewnie dlatego zdążyłam. Także w gruncie rzeczy dzięki greckiemu odwiecznemu spóźnialstwu dotarłam do celu po 18 godzinach podróży.



A tutaj moje pomidory podwoiły się, są już tak wielkie, że niedługo zajmą mi cały balkon. Jaskółki powariowały i wszędzie porobiły sobie gniazda. Jedna jaskółka zaczęła lepić trzy jedno koło drugiego. Więc stwierdziliśmy, że jest to agent od nieruchomości i buduje kilka gniazd od razu, żeby potem je dobrze sprzedać.



Teleskop już zmontowany, na szczęście nikt na lotnisku nie wziął mnie za terrorystkę albo szpiega.






Po tym jednodniowym zamieszaniu słońce przywitało mnie gorącymi promieniami i 100 procentowymi letnimi temperaturami.



piątek, 1 maja 2009

Święto Pracy


Dziś Święto Pracy. Wszyscy ci, którzy pracują w biurach, mają wolne. Pogoda rzeczywiście dopisała, bo słoneczko świeci mocno i pachnie latem. Niestety Ci, którzy prowadzą sezonowe biznesy, właśnie zaczynają swój pierwszy 6 - miesięczny dzień pracy. Od pierwszego maja do końca października. Do Arillas przyjechało kilka autobusów turystów, więc powoli zaczyna się gorączka letniej nocy, czyli dzień pracy rozciągnięty do 18 godzin a odpoczynek zredukowany do godzin 6. Niestety taka jest tutaj kolej rzeczy. Kto przez zimowe miesiące ma permanentne wakacje, w lecie musi pracować przymusowo.

Rano poszłyśmy z Marią pozbierać polne kwiaty, żeby później zrobić z nich wianek. Trzeba go powiesić przed domem, na znak szczęścia i zdrowia przez najbliższy rok. W tym dniu Grecy świętują uczestnicząc w życiu towarzyskim, pijąc kawę w kawiarniach i jedząc w tawernach małe meze z nieodłącznie towarzyszącym ouzo. Wszyscy pozdrawiają się słowami ΧΡΟΝΙΑ ΠΟΛΑ ( chronia pola ) co znaczy żyjcie długo albo długich lat.
W Atenach nie obyło się bez strajków Stowarzyszenia Pracowników, którzy już od dawna próbują wywalczyć lepsze płace.

piątek, 24 kwietnia 2009

Wyróżnienie



Parę dni temu mój blog został wyróżniony przez Margo. Bardzo Ci dziękuję. Teraz moja kolej na wyróżnienie ośmiu najbardziej interesujących blogów, trudne zadanie, bo większość które czytam są świetne. Jednak dokonać wyboru muszę:



  1. Nagroda wraca jak bumerang do Margo za całokształt

  2. Dla Legniczanki-Athiny za cięty język i świetne opisy rzeczywistości

  3. Dla Yin i Yang za odwagę podążania za marzeniami

  4. Dla Latarenki za piękne zdjęcia i fajne konkursy

  5. Dla Murachy za kreatywne skojarzenia

  6. Dla BlueGirl za kreatywne podejście do codzienności

  7. Dla Jazzowej za świetne piosenki

  8. Dla Emmy za przepiękną poezję i zdjęcia

Dziękuję Wam za wspaniałe blogi i wszystkim Nam życzę dalszej inspiracji do następnych równie godnych uwagi wpisów.

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Wielkanoc




Dziś już Wielki Poniedziałek, święta za pasem. A my w środku pracy.Dla mnie sezon letni już się zaczął.Do hotelu przyjechała 50 - osobowa grupa niemieckich protestantów właśnie żeby zobaczyć grecką Wielkanoc. Program mają napięty, codziennie śniadanie o szóstej rano, dwa posiłki dziennie, więc czasu na pisanie już nie mam wcale. Ale nie narzekam, wszyscy właśnie na to czekaliśmy po kilkumiesięcznych nieustających wakacjach.
Wrzucam więc mój tekst o greckiej Wielkanocy z tamtego roku z GW.


Przygotowania do Wielkanocy, najważniejszego i najbardziej uroczyście obchodzonego święta w Kościele Prawosławnym, w Grecji
zaczynają się ok. półtora miesiąca wcześniej tzw. Wędzonym Czwartkiem (Cikno Pempti), który całe rodziny świętują przy grillowanych mięsiwach - dymy z przydomowych ognisk tworzą smog, który niczym mgła unosi się nad całym krajem. Cikno Pempti otwiera karnawał i Apokreas, co oznacza dosłownie “okres po mięsie”, obchodzone tym huczniej, im bardziej rygorystycznie przestrzegano zbliżający się post 40-dniowy . Zatem karnawał, trwający dwa tygodnie, wypełniony jest mięsnym obżarstwem, potęgowanym szybko zbliżającym się postem, który zaczyna sie z nadejściem Czystego Poniedziałku - po grecku Kataro Dewtera.



Wielki Tydzień otwiera Niedziela Palmowa. W tym dniu ludzie uczestniczą w nabożeństwach, gdzie obdarowywani są przez duchownych małymi krzyżykami, uplecionymi z zielonych gałązek palmowych. Palemki te, ustawione na domowych ołtarzykach, będą tam stały przez cały rok aż do następnych Świąt Wielkiej Nocy.
Jajka farbuje się w Wielki Czwartek, głównie na czerwono, ponieważ kolor ten symbolizuje krew Zbawiciela. Kobiety dekorują tradycyjne wyobrażenie grobu Chrystusa. Wielki Piątek to dzień żałoby. Dramat śmierci Jezusa celebrowany jest z wielką pobożnością. Wieczorem odbywa się procesja Męki Pańskiej na pamiątkę pogrzebu Syna Bożego. Będąc w tym czasie na wyspie Korfu uczestniczyłam w takiej ceremonii. W piątkowy wieczór wybraliśmy się do kościoła na procesję. Pochód już posuwał się z wolna, na czele kroczyły chorągwie i orkiestra, następnie kapłani, później kobiety niosące mirrę i ministranci trzymający naczynia liturgiczne. Dalszy ciąg procesji tworzyli mieszkańcy. Część z nich z wielkim zaangażowaniem śpiewała pieśni liturgiczne, reszta natomiast prowadziła typowe dla Greków dysputy na bieżące tematy. Jednak wszyscy trzymali w dłoniach zapalone białe świece. W tym dniu nie wolno wykonywać żadnych ciężkich robót. Bardzo źle widziane są prace z użyciem młotka i gwoździ.



Wielka Sobota to również bardzo ważny dzień w obrządku prawosławnym, bo z wielką intensywnością wypełniony religijnymi wydarzeniami. Wtedy to ortodoksyjni patriarchowie liniami Olympic Airlines udają się do grobu Zbawiciela w Jerozolimie po święty płomień, który później jest przewożony do Aten, w asyście wysokiej rangi duchownych i przedstawicieli rządu. Stamtąd święty ogień trafia do wszystkich prawosławnych kościołów w Grecji. Jest to ostatni dzień postu. Wieczorem nadchodzi najbardziej oczekiwany moment Wielkanocy - Anastasi, czyli Wielka Msza Rezurekcyjna. Chyba tylko na naszej polskiej Pasterce i Rezurekcji Wielkanocnej można zobaczyć takie tłumy. Wtedy to Grecy przywdziewają swoje najbardziej eleganckie stroje i tylko starcy zostają w domu. Msza rozpoczyna się około dwóch godzin przed północą i trwa dosyć długo, pomimo to uczestniczą w niej również dzieci. Grecy już od wczesnych lat celebrują wszystkie tradycje związane z kościołem. Przed północą ma miejsce najbardziej oczekiwana przez wszystkich chwila - zapalenie świec Zmartwychwstania. Pop przekazuje święty ogień odpalając świeczki wiernym, oni natomiast odpalają świece sąsiadom i członkom rodziny, przekazując go dalej. Wszyscy całują się w policzki i pozdrawiają słowami „Chrystus zmartwychwstał” (Christos anesti), odpowiadając „Zaiste zmartwychwstał” (Alithos anesti). Po ogłoszeniu nowiny zaczyna się bajkowy pokaz sztucznych ogni, który swobodnie może konkurować z sylwestrowymi fajerwerkami. Panuje nastrój radości i ulgi, że podczas kolejnej Wielkanocy tradycji stało się zadość. Po mszy powracamy do domostw, gdzie każdy przenosi święty płomień do domowego ołtarzyka. Zapaloną świecą okopca się znak krzyża na drzwiach na znak bożej łaski i opieki. Dopiero wtedy wszyscy zasiadamy do stołu, można już spożywać mięso, jednak w niedużych ilościach, z nieograniczoną konsumpcją czekamy do niedzieli. Na stole czeka na nas mageritsa - gęsta zupa z baranich i kozich podrobów doprawiona cytryną, cebulą i koperkiem, czerwone jajka i tsureki - wielkanocny słodki chleb, który smakiem przypomina chałkę.



Podczas Wielkiego Tygodnia obowiązuje ścisły post i religijni Grecy dokładnie go przestrzegają. Kalmary, taramasalata (dip z mleczka dorsza) i chałwa - oto postny jadłospis. Dopiero w Niedzielę Wielkanocną zaczyna się prawdziwe ucztowanie. Grecy naprawdę potrafią zjeść bardzo dużo. Tradycyjne jest pieczenie na ruszcie baranka albo kozy oraz stukanie się wielkanocnymi jajkami. A że w Grecji już od początku marca mamy wiosnę w pełni, od samego rana w całym kraju przygotowywane są ruszty, które obracać się będą cały dzień, a zapach pieczonego mięsiwa z wolna będzie ogarniać wyspę po wyspie, drażniąc podniebienia wyposzczonych Odysów. Obok grillowanej jagnięciny piecze się również kokoretsi - kawałki wątroby młodych koźląt owinięte jelitami i obficie doprawione. Wino, najczęściej z przydomowej winnicy, leje się strumieniami, a wspólne ucztowanie kontynuowane jest w Wielkanocny Poniedziałek. Drugi dzień świąt również koncentruje się wokół suto zastawionego stołu przy czym grono świętujących powiększa się o sąsiadów i przygodnych turystów.
Po dwóch dniach świętowania, powracając do pracy, Grecy z żalem wspominają minione święta i z utęsknieniem wyczekują następnej Paschy.


niedziela, 12 kwietnia 2009

Niedziela Palmowa


Dziś Niedziela Palmowa.Z tego tez powodu byliśmy w Kerkirze na paradzie Świętego Spirydona. Jak wiadomo ten właśnie święty jest patronem wyspy.Przytoczę tu mój tekst, który ukazał się w Gazecie Wyborczej dwa tygodnie temu. Artykuł dotyczy właśnie Świętego Spirydona i cudów, których dokonał.

wyspie Korfu najpopularniejsze męskie imię to – Spirydon, w skrócie Spiros. Grecy czują się zaszczyceni, nadając swoim synom to imię. Są dumni, że Święty Spirydon sprawuje opiekę nad ich wyspą.
W dzisiejszych czasach Spirydon jest świętym wszystkich Kerkireńczyków. Urodził się jednak jako cypryjski pasterz w 270 roku n.e. Znany był ze swojej głębokiej pobożności. Po śmierci ukochanej żony postanowił poświęcić resztę życia kościołowi. Wstąpił więc do klasztoru, by ostatecznie zostać mianowanym biskupem Tremithus, które ówcześnie było jednym z większych miast na Cyprze. Obecnie wielka kiedyś religijna metropolia przetrwała jako mała grecka wioska o nazwie Trimethusia.



W 325 r. Biskup Spirydon uczestniczył w Pierwszym Ekumenicznym Zgromadzeniu w Nicei, gdzie błyskotliwie obronił tezę o Świętej Trójcy. Posłużył się glinianym pasterskim naczyniem, by zilustrować swoją tezę. – Każda pojedyncza jednostka składa się z trzech jedynych w swoim rodzaju elementów, tak jak to naczynie tworzą trzy pierwiastki : woda, ogień i glina. Każde pojedyncze indywiduum, jak boska trójca, nie istnieje bez jednego z trzech ogniw, tak jak gliniane naczynie nie powstanie, jeżeli woda, glina i ogień nie zespolą się w jedność. – Biskup trzymając w dłoni gliniane naczynie, przemawiał z pasją. Nagle pasterski dzbanek stanął w płomieniach, a z dna silnym strumieniem wytrysnęła woda, by po chwili z glinianego naczynia pozostał tylko pył i kurz. Boska interwencja utwierdziła zebranych w prawdziwości wywodów cypryjskiego duchownego. A tradycja glinianego naczynia przetrwała do dzisiejszych czasów. Podczas Świąt Wielkanocnych oryginalnym obyczajem jest tłuczenie glinianych waz, które zrzucane są z balkonów w porannych godzinach w Wielką Sobotę. To spektakularne widowisko każdego roku przyciąga tysiące turystów na wyspę Korfu. Obowiązkiem każdego Greka jest zabranie do domu kawałka rozbitej skorupy, a opieka boża nie opuści domostwa przez następny rok. W ten oto sposób Święty Spirydon stał się patronem wszystkich garncarzy.



W dalszej drodze biskup napotkał biedaka, którego obdarował złotym ziarnem. W ten sposób wieśniak mógł zapewnić właściciela pola, że małe poletko przyniesie urodzaj i pewne żniwo. Jednak święty zażądał od biedaka, by ten po zebranych plonach, oddał mu taką samą ilość ziarna, jaką pożyczył. Tak też się stało, ubogi rolnik przyniósł taką samą ilość zboża, jaką otrzymał od duchownego. Biskup rzucił ziarna na ziemię, a te zamieniły się w węża. Od tego momentu Święty Spirydon jest wzywany na pomoc wszystkim uwikłanym w długi, nie tylko pieniężne.
Duchowny umarł na Cyprze w roku 348. Jednak jego ciało pozostało nienaruszone. Kiedy Cypryjczycy otworzyli mogiłę, by uchronić grób przed najazdem Arabów i przenieść trumnę do Konstantynopola, odkryli, że ciało pozostało nietknięte. Wewnątrz trumny znaleziono również gałązkę bazylii, której nazwa w greckiej kulturze oznacza króla. Okoliczności tego wydarzenia odczytano jako znaki boże potwierdzające przepowiadaną jeszcze za życia kanonizację biskupa. Kiedy w 1453 roku Turcy oblężyli Konstantynopol, relikwia świętego trafiły, tym razem już na stałe, na wyspę Korfu. Zabalsamowane ciało znajduje się do dnia dzisiejszego w cerkwi pod jego wezwaniem. Jest to najpopularniejszy kościół w Kerkirze, miejsce kultu wszystkich jej mieszkańców.



Święty Spirydon nie spoczął również po swojej śmierci. Chronił wyspę przed różnymi nieszczęściami. W 1550 r. oszczędził Kerkireńczyków przed klęską głodu. Zgodnie z legendą głód opanował wyspę, kiedy to z powodu niesprzyjających wiatrów, żaden okręt nie mógł dopłynąć do redy. Nagle w Wielką Niedzielę do portu zacumował statek przewożący mąkę. Na pytanie mieszkańców co ich tutaj sprowadziło, kapitan odpowiedział, że we śnie Święty Spirydon zachęcił go do zmiany kursu na Korfu, ponieważ mieszkająca tam ludność głoduje. Za ten cud mieszkańcy odwdzięczyli się ustanawiając procesję na jego cześć w Wielką Sobotę. W tym też dniu szkatuła z relikwiami jest wystawiana przed kościołem, by wierni mogli oddawać hołd świętemu i całować jego jedwabne sandały, a turyści z całej Europy podziwiać zagadkę ciała, które przetrwało wieki.
Dwa razy biskup ocalił wyspę przed plagą cholery, w 1630 r. i w 1673 r. Bogobojni Grecy zebrali się w kościele Świętego Spirydona, by modlić się do patrona o wybawienie przed zarazą, która zdążyła zabrać już ze sobą życie sześćdziesięciu ludzi. Od tego dnia liczba ofiar cholery nagle zmalała, by w Niedzielę Palmową całkowicie ewakuować się z Kerkiry. Cud ten, przekazywany przez tradycję z pokolenia na pokolenie, z biegiem czasu nadał zarazie cechy ludzkie w swoim przekazie. – W drodze powrotnej plaga, nie potrafiąc spustoszyć wyspy, z wściekłości i furii zarysowała jedną z fortyfikacji Starej Twierdzy. – Rysa ta do dziś pokazywana jest turystom, jako dowód świętej opieki nad miastem. Na cześć tego wydarzenia w Niedzielę Palmową odbywa się procesja przy akompaniamencie filharmonii. Relikwie Spirydona obnoszone są wokół murów obronnych Starego Miasta, podążając szlakiem zarazy uciekającej z Korfu.



Jednym z bardziej popularnych cudów było zwycięstwo nad Turkami, którzy w 1716 r. na miesiąc opanowali wyspę. W obozie tureckiej armii krążyła plotka o Świętym, który w przebraniu duchownego straszy tureckich żołnierzy, zwiększając w ten sposób panikę przed wenecką flotą i mieszkańcami Kerkiry. Zwycięstwo nad Turkami przypisano boskiej interwencji świętego, jak również dowódcy weneckiej floty – Schulenburgowi, któremu udało się poprowadzić upartych Greków do zwycięstwa. Po tak spektakularnej wiktorii Wenecjanie, którzy w tym okresie zarządzali wyspą, uhonorowali Schulenburga wystawiając na jego cześć marmurowy pomnik w stolicy wyspy . Aby uczcić ten historyczny fakt Antonio Vivaldi został zobligowany do napisania okolicznościowej opery pt. „ Juditha triumphans”, z której jedynie oratorium przetrwało do naszych czasów. Co roku 11 sierpnia odbywa się procesja upamiętniająca tamto historyczne wydarzenie.
Święty Spirydon w swojej „cudownej” działalności pozostaje aktywny do dnia dzisiejszego. Jest jednym z nielicznych wędrujących świętych – mieszkańcy wyspy co roku ofiarują mu ozdobne sandały, by biskup mógł nadal przemierzać wyspę i chronić autochtonów przed nieszczęściem. Kult Świętego Spirydona jest wciąż obecny na wyspie, a jego tradycja - z pokolenia na pokolenie - podtrzymywana przez jej mieszkańców z tym większym zapałem, im więcej turystów przyjeżdża zainteresowanych cudami cypryjskiego biskupa.

Później po procesji pojechaliśmy jeszcze na wyspę Pontikonissi, odwiedziliśmy Pelekas i Glifadę. W tamtejszym Aloha barze przy plaży obserwowaliśmy pierwszych amatorów morskiej kąpieli. Widzieliśmy też prysznic w kształcie butelki, co w pobliżu baru ma się całkiem do rzeczy.